Kasia i Bartek Ślub w Pieckach

chyba każdy z nas zna tą chwilę kiedy mimo długich i żmudnych przygotowań, poukładania sobie wszystkiego w głowie przed jakimś ważnym wydarzeniem, czujemy stres, tremę czy nerwy. jedni tracą dech w piersiach, miękną im nogi a plecy zalewa zimny pot. innym z kolei daje kopa i dodatkowy zastrzyk energii oraz motywują ich do działania.

 

u mnie na przykład każde zlecenie sprawia, że zastanawiam się jak to będzie? Czy ja czegoś nie zapomniałem? czego mogę się spodziewać i co nowego może mnie zaskoczyć? jedyne co mogę zrobić to przygotować się "technicznie", naładować baterie, sprawdzić karty i to czy spakowałem wszystko co niezbędne oraz pozostałe punkty z checklisty. każde nowe zlecenie jest nową przygodą, którą razem z wami mogę przeżyć najlepiej jak umiem, i to staram się robić.

 

Kasia z bartkiem zadbali o każdy detal, a w dniu ślubu zdawali się już nie martwić o nic innego. wiedzieli chyba, że zrobili co mogli i sprawdzili każdy szczegół, a teraz biorą co los da i sprawią aby to był najcudowniejszy dzień w ich życiu...